Ruską fantastykę

Świeżo odkrytych S. Łukianienkę i E. Sedię - uwielbiam ruską fantastykę!
Ponadto Neila Gaimana "Księgę cmentarną" oraz pierwszą część cyklu fantastycznego P. J. Farmera - wobec tego ostatniego mam mocno mieszane uczucia - pomysł super, ale wykonanie... (nie w sensie warsztatowym, ale w sensie pewnego rodzaju amerykańskiej sztampowości inspirowanej prawdopodobnie Hollywoodem oraz... bo ja wiem... pewnym rodzajem mentalności, która panuje w "wyższych kastach" w USA - pięknie przedstawionymi w animowanym filmiku twórców "South Parku" w "zabawach z bronią"...).
Chyba właśnie dlatego lubię ruską fantastykę, że nie ma tam takich "zgrzytów", a nawet jak są, to takie bardziej swojskie niż ciekawy pomysł na fantastyczny świat, popsutych wkroczeniem american hero spełniającym american dreams i ratującym americam beauties z IQ orzeszka ziemnego, ale za to taaakimi nogamiii...
^To wszystko czytałam cięgiem, dlatego wypisałam w jednym poscie.
Sedia, Łukianienko i Gaiman będą do poczytania we fragmentach w Amanicie

Gaiman dodatkowo będzie do wygrania w konkursie.
Obecnie czytam "Widmopis" Davida Mitchella, którego talent bardzo podziwiam. Niestety nie mogę tej książki pchać do Amanity, bo nie jest nowością
